środa, 7 marca 2018

Here It Is, Our Exciting Announcement!

how-to-grow-a-baby

How many times in your life did you want to share an exciting news with the whole world – or at least your family and friends? Graduation? New job? Getting married? Moving house? Moving out to a different city/country? We probably all have gone through this at least once. When you start a new chapter in your life you just want to celebrate it in a proper way, hoping that everyone will reach out to you with congratulations. But first, you enjoy the exciting change with your closest one(s) and try very hard to keep it secret as you don’t want to jinx it. And then one day, after a very long time of keeping this for yourself, the proper time comes and you make a final decision: ‘Ok, we’re going to announce it today!’.

*  *  *

Ile razy w swoim życiu chcieliście podzielić się wspaniałą nowiną z całym światem – a przynajmniej Waszą najbliższą rodziną i przyjaciółmi? Ukończenie studiów? Nowa praca? Ślub? Przeprowadzka do nowego domu? Wyprowadzka do innego miasta/kraju? Chyba każdy z nas przeszedł przez to przynajmniej raz. Kiedy rozpoczynamy nowy etap w naszym życiu, normalne jest, że chcemy uczcić to w odpowiedni sposób, licząc na to, że posypią się zasłużone gratulacje. Zanim jednak tak się stanie, dzielimy się tą wielką nowiną z naszymi najbliższymi i trzymamy w sekrecie przed resztą świata, żeby przypadkiem nie zapeszyć. I nagle przychodzi ten dzień, kiedy po długim okresie trzymania języka za zębami, czujemy się już gotowi i podejmujemy ostateczną decyzję: ‘Ok, dzisiaj oficjalnie ogłaszamy wszystkim naszą nowinę.’. 


Does it sound familiar? It’s hard to keep a secret, isn’t it? Especially when you want to share your big news from the very first day you find out, but it just isn’t the right time. You’re reading this now and you’ve already noticed a photo just above these lines – could it be more obvious now? ;) So yes, I can officially and proudly announce that our biggest dream comes true and… we’re going to be parents! I can’t even describe how blessed, happy and excited we’re right now! It’s such an amazing feeling to be pregnant, I’ve got so much love to give and just can’t wait to meet our baby.

 *  *  *
Brzmi znajomo? Ciężko jest zatrzymać sekret dla siebie, prawda? Szczególnie, jeśli korci Was, żeby  podzielić się swoim ogromnym newsem już od pierwszego dnia, w którym się o nim dowiedzieliście, ale to po prostu nie był najlepszy moment. Czytacie to teraz, a już zdążyliście zauważyć zdjęcie powyżej tego akapitu – czy mogłoby to być bardziej oczywiste? ;) No więc, mogę w końcu oficjalnie i z dumą ogłosić (w sumie już wyjawiłam to na moim Instagramie), że spełnia się właśnie nasze największe marzenie i… zostaniemy rodzicami! Nie potrafię nawet wyrazić słowami jak błogosławieni, szczęśliwi i podekscytowani teraz jesteśmy! To takie wspaniałe uczucie być w ciąży, mam ogromne pokłady miłości do obdarowania naszego Maleństwa i już się nie mogę doczekać, jak poznam nasze Szczęście.



How am I doing? Let me tell you one thing: I’m the luckiest pregnant girl ever, no kidding! First trimester was pretty kind to me as I haven’t experienced morning sickness (yay!) – is this baby already perfect? :) But on the other hand, there were other changes happening to my body that almost changed me to a different person – a lack of energy (trying not to fall asleep at 6pm), many different cravings that were ‘attacking’ me spontaneously (‘I need it right this instant!’), extremely sensitive sense of smell (going to my beloved beauty counters in department stores felt like a punishment) and sometimes (I really want to believe it wasn’t more often) being rude to my family (‘sorry, I didn’t mean to shout at you’). Now I’m in 2nd trimester  and I enjoy my current state even more and embrace growing baby bump. Yes, my hormones are all over the place and I started being familiar with the pregnancy brain, but it’s a very exciting journey and I’m ready to experience everything that comes with it.

*  *  *
Jak się czuję? Powiem tak: jestem największą ciężarną farciarą jaka tylko może być, serio! Pierwszy trymestr był dla mnie wyjątkowo łaskawy, ponieważ nudności i wymioty ominęły mnie szerokim lukiem (hurra!) – czyżby to dziecko już było perfekcyjne? :) Z drugiej jednak strony, w moim organizmie nastąpiły takie rewolucje, że prawie zmieniłam się w zupełnie inną osobę – brak energii (staranie się nie zasnąć o 18 wieczorem), wiele zachcianek, które atakowały mnie niespodziewanie (‘Muszę to mieć w tej chwili!), niesamowicie wyczulony zmysł węchu (odwiedzanie moich ukochanych sklepów kosmetycznych i perfumerii było dla mnie niczym najgorsza kara) i czasami (naprawdę chcę wierzyć, że nie zdarzało się to zbyt często) bycie nieprzyjemnym wobec mojej rodziny (‘Wybacz, nie chciałam na Ciebie nakrzyczeć.’). Teraz, kiedy jestem już w drugim trymestrze, jeszcze bardziej delektuję się aktualnym stanem i podziwiam rosnący brzuszek. Tak, hormony szaleją w moim ciele i uczucie ‘ciężarnego mózgu’ już staje się mi bliski, ale to niesamowicie ekscytująca podróż i jestem tak bardzo gotowa na wszystko to, co się z tym wiąże i co dopiero przed nami. :)

So now you know our little secret. I would love to hear from any Mothers or Mums-to-be and find out about yours pregnancy journeys. :)

xoxo

Gosia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz