czwartek, 25 lipca 2019

5 Lekcji Od Rocznej Córeczki

5-lekcji-od0rocznej-coreczki


Siedzę właśnie w kawiarence, z dala od domu i matczynych obowiązków. Specjalnie wyszłam odpocząć, dokończyć pisać tekst na bloga, który już wczoraj zaczęłam. Jeśli również jesteście Mamami, lub czytaliście mój wcześniejszy post, to z pewnością wiecie, że paradoksem Matek jest tęsknota za dziećmi, jak tylko samotnie opuszczą swoje 4 ściany, zostawiając Maluchy za drzwiami. A skoro jest i tęsknota, to warto wykorzystać okazję i pozwierzać się ze swoich odczuć. Tym razem mam dla Was kilka moich przemyśleń z roli ucznia i lekcji, jakie otrzymałam od wspaniałej nauczycielki - Agatki, mojej niespełna rocznej Córeczki.


1. Wykorzystuj każdą (!) wolną chwilę


Nie jest tajemnicą, że Mamy mają problem ze znalezieniem czasu dla siebie, za to zawsze znajdzie się coś, co akurat muszą lub powinny zrobić w domu i przy dziecku. Pranie, gotowanie, sprzątanie… a dopiero na szarym końcu przyjemności takie jak czytanie, ćwiczenia, blogowanie, może serial. Lista jest długa, każdemu zadaniu musimy przeznaczyć określoną ilość czasu, ale jak tu cokolwiek zacząć, skoro dziecko pochłania naszą uwagę… i czas.

Jeszcze rok temu nie podejmowałam się zadań, jeśli wiedziałam, że nie jestem w stanie dokończyć ich w wyznaczonym przez siebie czasie lub z pożądanym rezultatem. Przykładowo, nie zabierałam się za pisanie tekstu na bloga, czy czytanie książki, nie dysponując minimum godziną czasu… i świętym spokojem.

Odkąd jest z nami Agatka, taka ilość wolnego czasu pojawia się rzadko, a przecież nie możemy pozwolić sobie na zaniedbanie domu oraz własnego zdrowia psychicznego, dlatego każda najmniejsza wolna chwila jest na wagę złota. Jeśli wiem, że mam do dyspozycji tylko 5-10 minut, to od razu zabieram się za działanie. Agatka się sama bawi? Ogarnę szybko zmywarkę lub nastawię pranie. Agatka ma drzemkę? Zabieram się za pisanie tekstu na bloga (i o dziwo, dobrze mi to idzie, nawet gdy mam na to tylko kilka minut). W ciągu dnia pojawia się minimum kilkanaście takich sytuacji, więc warto wykorzystywać każdą (!) wolną chwilę i zacząć działać w takich mini okienkach czasowych. Na koniec dnia będziecie pozytywnie zaskoczeni jak wiele zadań udało się Wam zrealizować.


2. Żyj TU i TERAZ


Niech rękę podniosą osoby, którym nie jest obce praktykowanie multitaskingu (wielozadaniowości). Jecie śniadanie i w tym samym czasie “scrolujecie” Instagram/Facebook? Prowadzicie samochód i rozmawiacie przez telefon? Słuchacie radia i czytacie książkę? Opiekujecie się dzieckiem i przeglądacie strony internetowe? Na każdym kroku próbujemy ułatwić sobie życie, robiąc kilka rzeczy na raz, żeby zaoszczędzić czas. A tak naprawdę, to nasza uwaga przeskakuje z jednego zadania na drugi i żadnemu z nich nie poświęcamy jej wystarczająco - a to błąd. Nasze myśli również są narażone na wielowątkowość, zbyt częste rozpamiętywanie przeszłości, czy zamartwianie się przyszłością.

Będąc z Agatką, nauczyłam się zwalniać, skupiać się na danej chwili i odczuwanych emocjach. Gdy jesteśmy na spacerze, wspólnie obserwujemy wszystko dookoła - nie ma tu miejsca na rozmowy telefoniczne, czy sprawdzanie social media. Kiedy jem obiad, nie siedzę przed ekranem, tylko skupiam się na odczuwanych smakach i sygnałach sytości z żołądka (no dobra, to mózg je wysyła). Oczywiście są sytuacje, gdy robię dwie rzeczy na raz (np. gotowanie i słuchanie muzyki), no ale w końcu wyjątek potwierdza regułę. Najważniejsze, żeby cieszyć się daną chwilą, obecnością osób z którymi ją dzielimy i warunkami w jakimi się w tym momencie znajdujemy.

3. Czerp radość z drobiazgów


Jeśli spytacie mnie o motto, którym kieruję się w życiu, to bez zastanowienia odpowiem Wam: “Bądź wdzięczna”. Pod koniec 2018 roku zaczęłam prowadzić dziennik wdzięczności, spisując codziennie, na koniec dnia, za co chciałabym dziś podziękować i dopiero teraz widzę, jak wielką jestem szczęściarą. Niestety w dzisiejszych czasach bardzo często traktujemy wiele rzeczy, sytuacji, osób jako “pewniak” i nie zastanawiamy się, że moglibyśmy ich nie mieć, że mogłoby być gorzej.

W dzisiejszych czasach, w dobie konsumpcjonizmu (o tym będzie w następnym poście), wielu osobom radość przynoszą głównie dobra materialne (zakupy, drogie prezenty itp.), czy ekskluzywne doznania (wakacje, pobyt w SPA, nocowanie w 5-cio gwiazdkowych hotelach), ale takie sytuacje nie zdarzają się na co dzień i nie przytrafiają się każdemu. Za to każdego dnia każdy z nas ma mnóstwo powodów do radości, tylko problem mamy z ich rozpoznawaniem i doceniam.

Dzięki Agatce doceniam tak wiele i jak wiele szczęścia ona sama wnosi w moje życie. Kilka przykładów za co jestem jej wdzięczna.
  • Przespała 13 godzin bez budzenia się
  • Każdy jej uśmiech i to, jak bardzo cieszy się na mój widok
  • Głaskała mnie z 20 razy, kiedy mówiłam ‘cacy Mama’
  • Spała wtulona we mnie na łyżeczkę
  • Lubi poznawać nowe smaki
  • Jest zdrowa, nie choruje i wspaniale się rozwija

Inne przykłady wdzięczności z mojego dziennika? Proszę bardzo:
  • Białe tulipany od Michała (mojego męża), który kupił mi je bez okazji
  • Śliczna pogoda i cudowne niebo, idealne do robienia zdjęć
  • Rodzice opiekujący się Agatką, podczas naszego rocznicowego wyjazdu do Brighton
  • Przepyszna domowa lasagne, którą zrobiła dla nas Ania, moja przyjaciółka
  • Kąpiel z winem i serialem, gdy Michał zajmował się Agatką
  • Roczny urlop macierzyński (wydłużony o nasze półroczne wakacje w Hiszpanii, więcej o tym tutaj)
  • Tata, który zawiózł mnie i Agatkę na lotnisko do innego miasta
  • Mama, która jest zawsze, gdy jej potrzebuję
  • Prezenty dla Agatki od Rodziny
  • ŚP. Dziadziu, który był obecny w moim życiu przez prawie 30 lat

Jak sami widzicie, powyższe przykłady to często drobnostki, a przyniosły mi tak wiele radości - i wciąż cieszą, kiedy powracam do mojej listy i wspominam poszczególne chwile. :)



4. Nie poddawaj się


Już w pierwszych miesiącach życia Agatki dało się zauważyć, że mam do czynienia z małym, zawziętym uparciuszkiem, który jak już coś sobie umyśli, to nie spocznie, aż jej się to uda. Mając zaledwie 10 tygodni, zaczęła przewracać się z brzuszka na plecy i z pleców na brzuszek. Mając 4 miesiące zaczęła pełzać oraz potrafiła niemal usiąść, podnosząc się z pozycji leżącej (na plecach). W wieku 6-ciu miesięcy zaczęła raczkować, na 7 już wstawała, podciągając się na meblach, a mając 8 chodziła już za ręce. Wiem, że teraz pomyślicie, że się przechwalam (jestem Mamą, więc mogę i będę haha), ale chcę Wam tylko zobrazować, jak wiele udało się Agatce osiągnąć poprzez swoją zawziętość, ćwicząc daną umiejętność aż do skutku, pomimo wielu niepowodzeń po drodze. Nie ważne, że wiele razy jej nie wychodziło - podświadomie wiedziała, że kiedyś się w końcu uda i że nie może się poddać. Gdyby tylko wiedziała, jak bardzo zaimponowała swojej Mamie i ile razy udowodniła jej, że ciężka praca się opłaca, a sukces jest na wyciągnięcie ręki.


5. Witaj każdy dzień z uśmiechem na buzi


Nigdy nie byłam rannym ptaszkiem i nigdy nim nie będę. Nawet jeśli śpię na cały zegar (ech, kiedy to było?), to i tak potrzebuję dłuższej chwili i kawy, żeby dojść do siebie. Najlepiej do mnie nie mówić bezpośrednio po obudzeniu, bo nie będzie to przyjemne doznanie dla żadnej ze stron. Pod tym względem dobraliśmy się z Michałem idealnie (większa nocna sowa niż ja), a tu ku naszemu zdziwieniu mamy Córeczkę, która pierwsze co robi po otwarciu oczu, to wita nas z szerokich uśmiechem na buzi. Muszę przyznać, że na sam taki widok dostaję zastrzyk pozytywnej energii i ogromnie się cieszę, że zaczynamy wspólnie kolejny dzień. Mając takie nastawienie już od rana, pozytywnie się nakręcam na resztę dnia i wierzę, że będzie on jednym z udanych.



Wraz z narodzinami Agatki weszłam w nową rolę Rodzica oraz osobistego nauczyciela mojej Córeczki, ale jak widać nasze dzieci też potrafią być dla nas świetnymi nauczycielami. Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że im więcej dajemy od siebie, tym więcej otrzymujemy w zamian, a każdy kolejny dzień z naszymi Maleństwami przynosi kolejne wspaniałe niespodzianki. I choć wiem, że nigdy nie będę perfekcyjna, bo mam przed sobą jeszcze całą listę lekcji do odbycia, to w oczach Agatki już jestem ideałem - a to mi w zupełności wystarcza.

Ciekawa jestem, czego Wy nauczyliście się od swoich dzieci, szczególnie właśnie w pierwszych latach ich życia. Dajcie znać w komentarzu pod spodem. :)

Ściskam,
Gosia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz