poniedziałek, 8 lipca 2019

Kiedy ‘KUPA’ staje się głównym tematem rozmów, czyli 10 niewygodnych prawd o macierzyństwie



Gdyby mi ktoś kiedyś powiedział, że będę w przyszłości poruszać tematy parentingowe na blogu, to bym się popukała w czoło i zaśmiała w twarz. A teraz? Po prawie 11-tu miesiącach życia z Maluszkiem, aż się prosi, żebym wtrąciła swoje trzy grosze na ‘dzieciowe’ tematy. Chciałabym móc Wam teraz napisać, że macierzyństwo to czysta sielanka i nic tylko dzieci robić, ale nie mam zamiaru mydlić Wam tu oczu i ściemniać, że wszystko jest takie idealne. Wręcz przeciwnie, jest wiele aspektów, które chciałybyście przemilczeć lub wyprzeć ze świadomości, bo zakłócają Wam wypracowany już przez Was wizerunek samych siebie i które najchętniej chciałybyście ukryć przed światem - albo przynajmniej przed tą Zośką z Facebooka, która uwielbia ploteczki i ich rozpowszechnianie. To co, jesteście gotowane na zmierzenie się z rzeczywistością?

1. Twoje drugie imię to: BEKSA

To, co hormony robią z Twoim ciałem podczas połogu, to istna rewolucja! Dziecko płacze? Płaczesz razem z nim. Dziecko śpi? Płaczesz z zachwytu. Dziecko się uśmiechnie? Płaczesz ze wzruszenia. Wychodzisz na zakupy? Płaczesz z tęsknoty. Dokładnie 4 tygodnie po porodzie Agatki, przylecieli do nas jej Dziadkowie, więc wykorzystaliśmy okazję na wypad do kina tylko we dwoje. Jeden seans, a ja się rozryczałam 3 razy - na thrillerze! 10 miesięcy później (połóg to już prehistoria), kilka minut po północy świętujemy z mężem moje 30-te urodziny, a ja ryczę jak bóbr na jednej z bardzo krwawych scen (The Red Wedding), serialu ‘Gra o Tron’, bo za bardzo przywiązałam się do uśmierconych w niej głównych bohaterów. Powiedzcie, śmiać się z tego, czy płakać? Bo ja już wtedy śmiałam się z tego przez łzy.

2. Odliczasz godziny, aż dziecko w końcu pójdzie spać
Niektóre dzieci ucinają sobie długie drzemki w ciągu dnia - inne, tak jak moja Agatka, regenerują się w 30 minut, bo budzi je ich biologiczny zegar. Jako Mama na cały etat (a nawet i na 3 etaty, 24/7) ciągle marzysz o większej ilości czasu dla siebie, który czeka na Ciebie, dopiero gdy Twoje Maleństwo pójdzie już na nocne spanie. A wtedy już cisza i spokój… do momentu aż nie obudzi się za kilka godzin z płaczem.

3. Piżama to Twój główny strój


W nocy wstajesz po kilka razy, często na godzinne sesje przewijania, karmienia, usypiania. Poranna rutyna wydłuża się do południa, no bo trzeba najpierw ogarnąć dziecko, a potem siebie. Chwila przerwy, bo akuratnie zasnęło (alleluja, jeśli nie na Tobie i możesz się ruszyć/masz wolne ręce), więc wykorzystujesz okazję, żeby zrobić sobie coś do jedzenia, szybko pranie dziecięcych ubranek, ogarnianie z grubsza mieszkania… Maleństwo się budzi, a Ty wciąż w piżamie. Mogłaś znaleźć minutę, żeby się przebrać, ale przecież w piżamie jest Ci wygodniej, no nie?



4. Stale żyjesz w lęku
Czy wciąż oddycha? Czemu tak długo płacze? Czy nie cierpi, gdy ma czkawkę? Czy masz wystarczająco mleka w piersiach? Czemu nie było dziś jeszcze kupki? Czy nie udusi się podczas spania na brzuszku? Czy nie spadnie z łóżka/nie przygnieciesz, gdy śpicie razem? Takich rozkmin masz na każdym kroku i tak naprawdę co chwilę się martwisz, że coś może być nie tak. A jeśli nawet dziecko się nie skarży, to może Ty robisz coś nie tak, bo w podręcznikach tak wiele razy Cię ostrzegali i uprzedzali? Najbardziej paraliżujący lęk? Że może Cię nagle zabraknąć i ktoś inny będzie musiał Cię zastąpić. Ech, Mamuśki: musimy wyluzować i oczyścić głowę (ale to temat na osobny wpis)!


5. Porównujesz swoje dziecko do innych dzieci


Czy już siada? Czy już raczkuje? Czy już coś mówi? Ile ma już zębów? Jak długo śpi w nocy? Czy używa smoczka? Lista zagadnień do ‘odhaczenia’ jest długa. I choć wiesz, że każde dziecko jest inne i rozwija się w innym tempie, to i tak wypytujesz znajome Mamuśki o postępy ich Maleństw i jesteś dumna, gdy Twoje dziecko wyprzedza rówieśników pod wieloma względami. No, może nie w ilości wyrządzonych w domu szkód.






6. Kupa to Twój główny temat do rozmów 





Chciałabym napisać, że to żart, no ale niestety prawda boli - a w tym przypadku śmierdzi. Jeszcze zanim zaszłam w ciąże, byłabym zniesmaczona jakimikolwiek rozmowami o kupie, ale jako Mama, uznaję to za normę i codzienny punkt dnia. Czy Moje dziecko robiło dziś kupę? Ile razy? Jaki kolor? Jaka wielkość? Jaka konsystencja? Dla początkujących Rodziców to bardzo ważny temat - do tego stopnia, że nie będziesz się wzbraniać przed googlowaniem zdjęć kup, kiedy Twojemu Maleństwu coś dolega.



7. Nie zaznasz już głębokiego snu


Pamiętam jak podczas mojej ciąży mówili: wyśpij się na zapas. Wtedy się z tego śmiałam i faktycznie spałam bardzo dużo (szczególnie już przed metą), a dziś już nie pamiętam kiedy ostatni raz miałam naprawdę twardy sen, nie wspominając o wymarzonych 8-miu godzinach bitego snu. Jak tylko Twoje Maleństwo pojawi się na tym Świecie, Twój sen już nigdy nie będzie taki sam, bo już na zawsze przechodzisz w stan ‘czuwanie’. Budzisz się za każdym razem, gdy tylko dziecko stęknie przez sen, czy zmieni pozycję (tak, wyczujesz to, nawet gdy śpi osobno w swoim łóżeczku), podczas gdy Twój partner smacznie sobie chrapie obok Ciebie i nic nie słyszy.






8. Wypicie gorącej kawy graniczy z cudem


Zanim pojawiła się Agatka, poranna kawa była moim ulubionym momentem dnia (szczególnie w weekendy). Mąż jeszcze spał, a ja miałam okazję skupić się wyłącznie na sobie, rozbudzić się stopniowo, często przy tym oglądając coś na YouTube. Pierwsze łyki były najprzyjemniejsze, bo zwiastowały relaks. A teraz? Wystarczy, że zaparzę sobie kawę i jeszcze nie zdążę nawet jej spróbować, a Agatka już mnie potrzebuje. A potem pozostaje Ci dylemat: pić zimną kawę, czy zrobić sobie nową… której i tak przecież nie wypijesz gorącej?



9. Twoje potrzeby schodzą na dalszy plan




Wspomniana kawa to tylko jeden z przykładów na to, jak bardzo przestają się liczyć Twoje potrzeby, ale najlepiej zobrazować to potrafią zakupy. Jak każda kobieta lubię dbać o siebie i co jakiś czas sprawiać sobie małe przyjemności. Nie jestem rozrzutna i zawsze staram się dokładnie przemyśleć, czy mogę sobie na coś pozwolić. Kobiety niestety mają problem z rozróżnieniem zachcianek i potrzeb. ;) I tak jak jeszcze w erze przedciążowej zastanawiałam się, którą z moich ‘potrzebo-zachcianek’ zaspokoić w pierwszej kolejności (bo trochę ich było), tak teraz okazuje się, że moją główną potrzebą jest zaspakajanie potrzeb Agatki i pieniążki wolę przeznaczyć na zabawki, czy ubranka dla niej. A to, że przy okazji zaspokajam potrzebę kilkuletniej Gosi i przeżywam dzieciństwo na nowo, to już inna historia. ;)


10. Randka we dwoje to już święto narodowe


Jak już wcześniej wspomniałam, naszą pierwszą randkę bez Agatki mięliśmy 4 tygodnie po porodzie, gdy przylecieli do nas moi Rodzice. I chyba tylko dlatego, że wygonili nas z domu, bo mi to nawet nie przyszło do głowy. Wystarczyło 5 minut, a ja już sprawdzałam telefon, czy nic nie piszą, a potem i tak przez cały czas czułam się “łyso” i dziwnie bez Agatki. Na kolejną randkę czekamy z wytęsknieniem już od wielu miesięcy, ale tym razem zaszaleliśmy i spędzamy weekend poza Londynem, w Brighton (5 rocznica ślubu, heloł!), podczas gdy Dziadkowie będą zabawiać Agatkę - a może Agatka Dziadków? ;)

Istnieje przekonanie, że Mamuśki to mają sielankowe życie. Nie lubię narzekać i z natury staram się być realistką, ale jak same widzicie, macierzyństwo wcale takie różowe nie jest. Czy mimo to zrezygnowałabym z tego i cofnęła się do ‘przed-mamowego’ etapu? Oj nie, nigdy w życiu! No, może tylko po to, żeby raz jeszcze doświadczyć uroków ciąży. :)

A teraz ręka do góry, która Mamuśka zgadza się z powyższym, a które aspekty są Wam obce? Co byście jeszcze dodały do tej listy? :)

Ściskam,
Gosia

Main photo: Pinterest

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz