wtorek, 10 września 2019

Mam romans i nie kryję się z tym!


Tak, dobrze przeczytaliście: w końcu się przyznaję, że mam romans i dobrze mi z tym. Nie będę się z tym ukrywać, bo sam mój mąż zaproponował mi taką opcję. Sama widzę, że on też nie ukrywa się ze swoim romansem. I chyba żyjemy w jednym trójkącie, bo imię ma to samo: Walencja!

Daliście się nabrać? ;) Oczywiście to nie są żarty, bo oboje jesteśmy zakochani w Walencji i moim celem jest teraz pokazanie Wam, dlaczego to hiszpańskie miasto tak bardzo nam się spodobało. Odwiedziliśmy już wcześniej inne hiszpańskie miasta i wyspy, ale dopiero w Walencji odnaleźliśmy się najbardziej. Wiedzieliście, że poraz pierwszy odwiedziliśmy Walencję w maju tego roku (możecie zobaczyć kilka zdjęć na moim Instagramie) i spędziliśmy tu prawie 2 tygodnie. Wiecie, taka obczajka miasta i tego, czy nadaje się do życia z rocznym dzieckiem. To nam wystarczyło, żeby podjąć decyzję: przeprowadzamy się tu!

Agatki i nasz pierwszy raz w Walencji

Pewnie teraz sobie myślicie: “Ale jak to, przeprowadzka do Hiszpanii?” A no tak. Po ponad 5 latach postanowiliśmy zakończyć nasz romans z Londynem i rozpocząć nowy - z Walencją. Jeśli jesteście ze mną od dłuższego czasu, to powinniście być na bieżąco. Jeśli jednak zaglądacie tu od niedawna lub po raz pierwszy, to odsyłam Was do tego postu, w którym wyjaśniałam naszą decyzję. Nie było łatwo, bo doświadczyliśmy w Londynie wspaniałych rzeczy i poznaliśmy cudownych ludzi i cholernie ciężko było się żegnać. Czy wrócimy jeszcze do Londynu? Pożyjemy, zobaczymy. Na pewno będę tu częstym gościem, bo nie wyobrażam sobie długiej rozłąki z moją najdroższą przyjaciółką Anią - @yourstylishself (koniecznie zaobserwujcie na Instagramie, bo tworzy cudowne makijaże!). Tak mocnej przyjaźni nie rozdzielą żadne kilometry!



To, czego obawiałam się najbardziej, to nie była wizja życia w innym kraju (i w obcym języku - dopiero zaczęłam naukę hiszpańskiego), bo to już raz przerabiałam przeprowadzając się z Polski do Londynu. W tym wpisie podzieliłam się z Wami 5 poradami, dzięki którym Wasz start w nowym kraju będzie łatwiejszy - osobiście stosuję się i teraz do wszystkich punktów, szczególnie do pierwszego. To, co najbardziej nas męczyło i stresowało, to wizja zapakowania życia trzech osób do 3 walizek i wielu kartonów - szczególnie, że zaplanowaliśmy 3 tygodnie w Polsce, zanim przeniesiemy się do Walencji. Tak więc w sierpniu zaliczyliśmy 2 przeprowadzki: Londyn-Polska i Polska-Walencja.

Na szczęście nie jesteśmy ‘chomikami’, którzy mają w zwyczaju trzymać mnóstwo rzeczy w domu – wręcz przeciwnie, preferujemy minimalistyczne podejście (mój mąż jest lepszy w tej kwestii niż ja, ale cały czas nad tym pracuję!) i pozbywamy się zbędnych przedmiotów systematycznie - tu znajdziecie listę rzeczy, których możecie się szybko pozbyć. Waszym celem jest po prostu pożegnać się z niepotrzebnymi przedmiotami (jeśli chcecie się dowiedzieć, jak się do tego zabrać, koniecznie zapoznajcie się z tym postem).


Photo: setster.com

A jeśli chcielibyście uwolnić się w końcu od potrzeby kupowania, nabywania, kolekcjonowania (co przybliży Was do szybszej i mniej bolesnej przeprowadzki), to tekst o walce z konsumpcjonizmem powinien Wam w tym pomóc. Przed wyprowadzką z Londynu, sprzedaliśmy dużo rzeczy i dzięki temu zwróciły nam się pieniążki za wysyłanie kartonów do Polski. Dużo też powyrzucaliśmy w dniu wyprowadzki, bo taniej wychodzi kupienie ich raz jeszcze w Hiszpanii. Finalnie zapakowaliśmy się w trójkę w 3 walizki, po jednej na głowę. W Polsce się tylko przepakowaliśmy i znowu poleciały z nami do Hiszpanii 3 walizki.

Za nami pierwszy tydzień po przeprowadzce, w sumie już 3 tygodnie życia w Walencji, więc najwyższa pora podzielić się z Wami moim pierwszym wrażeniem, no nie? Do tej pory na bieżąco pokazuję Wam miasto w relacjach na Instagramie (które są zapisane i podpięte na profilu jako SPAIN), więc koniecznie sprawdzajcie moje konto systematycznie, bo na pewno zobaczycie więcej smaczków, niż czytelnicy wyłącznie bloga. A post z pierwszym wrażeniem opublikuję jako następny, bo tak zdecydowaliście w ankiecie z relacji na Instagramie - no dobra, 50% głósów, ale musiałam którąś z opcji wybrać. ;)



Myśleliście kiedyś o wyprowadzce z kraju? A może mieszkacie już na emigracji i też potrzebujecie odmiany? Cały czas się zastanawiam, czy jest więcej takich osób jak my, którzy wciąż chcą posmakować niezależności i próbować życia w różnych krajach. A, i koniecznie dajcie znać, czy znaleźliście coś przydatnego w podlinkowanych powyżej linkach. Będzie to dla mnie informacja zwrotna, bo może chcecie więcej tego typu wpisów? ;) Ściskam, Gosia


Main/first photo by Ali Morshedlou on Unsplash

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz